Biodra toczone ze słoniowej kości,

jako indyjska świątynia miłości.

O przyjdź — na liściach zwiędłych piszę

ten sen mój obłąkany —

rzucam je w strumień łez moich wezbrany —

niechaj w anielskie odpłyną zacisze — —

Ale mi włócznią swą miedzianą

potrząsasz — i groźna jak mrok —

roździerasz serce moje —

czarną pianą