Raz — kiedy Centaur konał z mego noża —

(poznaję teraz — kara boża....)

Agralu! owoś pędził obłąkany

po kamienistych puszczach i uroczną pieśnią

zakląłeś gwiazdy, Kocytu szatany,

abym ja była z tych, co w mękach nie śnią,

powieki mając kleszczami obcięte —

dni moje — jako trawy zżęte....

Bóg mi się zjawiał w czerwonym piorunie,

za miłość moją darząc tron z niebiosów —