wloką ich — w kurytarze pod rdestem.
— — — — — — — — — — — — —
Niegdyś błądziłem przez te kolumnady,
co Abderrahman12 tworzył ukochanej,
w ametystową noc Szecherezady,
gdy w niebiosach płoną talizmany —
— — — usłyszałem ryk osła —
ach, jak rozpaczliwy —
jak flet przedęty, dziki i chrapliwy.
Lecz nigdy w ludzkiej krtani