nie śmie drgnąć.

Patrzy na mnie, patrzy —

jak ptak o bijącem gwałtownie sercu.

Lekko ją łapą

przechylam —

ona próbuje wstać —

i nagle —

kły wbijam w klatkę piersiową

— strumienie gorącej krwi

w bolesnym jęku