pocałunkami morderczych zórz —

oh, duszo moja, — oh, me niebiosa

rzućcie swe płomię w toń zimnych mórz.

Nie pragnę słońca — osamotniony —

z krzykiem złowieszczym upiornych snów,

bogowie mogił — jam był pojony

jak wy — ambrozyą — i mlekiem lwów.

Organy grają Requiem żalu,

organy grają Centaurów zgon,

jak Damajanti płacze po Nalu,