miłość zwycięży wszystko — wszystko złamie —

ale nie miłość drugą do pasterza

Więc Śmierć przyzwałem — i śmierć odtąd żyje —

i wszechświat cały grobowcem przywarła —

— — — czuję mdły powiew — —

— — w oczeretach gnije — —

z tęsknoty — u nóg mych — umarła.

Na pustej trzcinie rozpiąłem jej włos —

nad śniącą rzeką schyliły się drzewa —

wiatr cicho płacze — ptak mogilny śpiewa —