i bramę piekieł, na którą się wspiąłem.

Wierzyłem Panu. O i dzisiaj wierzę —

lecz Bóg mój nie jest już Bogiem zbawienia —

błąkam się w cichym podworcu więzienia,

patrząc, jak walczą dwaj czarni szermierze

o czyjeś serce; patrząc w mgławicowe

światy — i starca wiecznego — Jehowę.

W pałacu lilii krąży bóg miłości —

złoto-zielony świetlak; nad jeziorem

latają jętki — w wonnem lazurowem