Gwarzą, gadają, aż Lachy posłyszą. Oj, stare głowy, a rozumne; chymerują, chymerują i zrobią z lemiesza szydło. Do czego torba, kiedy rańtuch mieć można? Kupili chrzanu, niechajże jedzą; płaczcie oczy, choć powyłaźcie, widziały co kupowały, — a daremnie płacić nie można. Namyślają się, namyślają, ni to w głos, ni to milczkiem, a Lachy domyślą się — ot tobie i raz. Co tam za rada? Czemu oni nie dzwonią? Jakże ludowi przeszkodzić, ażeby nie gadał? Wszak to nie dziesięć dusz, a chwała Bogu, Smilańszczyzna cała, jeżeli nie cała Ukraina. Ot, czy słyszycie? Śpiewają.
III STARSZY
A doprawdy coś śpiewa: pójdę, zabronię.
I STARSZY
Nie zabraniaj, niech sobie śpiewa, byle nie głośno.
II STARSZY
A to musi być Wołoch53. Nie wytrzymał, stary dureń; trzeba, i koniec.
III STARSZY
A mądrze śpiewa! Kiedybyś nie posłuchał, zawsze inną. Podejdźmy no bracia i posłuchajmy, a tymczasem zadzwonią.