Spod niewiernych wyrwał noża!»

Tak łódź przychodzi, a statek przy statku

Na ukraińskie pospiesza wybrzeże.

A pan ataman płynie na ostatku:

Orzeł swych orląt bezpieczeństwa strzeże.

Od Dardaneli wiatr wieje do morza.

A przecież Stambuł nie puszcza pogoni,

Bo się obawia dzieci Zaporoża,

Bo znów z pożarem mogą wrócić oni.

Płyną szczęśliwie — bo wiatr im na rękę,