Jak samotne drzewa,

I jak rosa przed jutrzenką

Łzami się zalewa.

A dziecina jak aniołek

Nie zna swej niedoli,

Jedną rączką piersi szuka,

A drugą swawoli.

Słońce zaszło za dąbrowę,

Niebo pokraśniało,

Ona z łez otarła oczy,