I niechrzczoną położyła.

Ej, księżycu, prosim szczerze.

Chodź ty do nas na wieczerzę!

Na wieczerzę przysmak zjecie,

Trup Kozaka w oczerecie12.

Czarnobrewiec pełen wdzięku

Srebrny pierścień miał na ręku.

Hej, księżycu, świećże jasno,

Rozpędź twoją chmurkę ciasną,

Byśmy mogli hulać nieco.