Mysz swą pracę rozpoczęła żmudną

I świerszcz cyka uparcie za ścianą...

Coraz bardziej wokoło się mroczy,

Blask swój gwiazdom odstąpiły zorze.

Niebo dziwnie jest ciemne w kolorze...

Tak kleją mi się oczy...

Ot, wreszcie zasnę może...

Jakże tu można zasnąć,

Kiedy księżyc stanął ponad sosną

I w tych blaskach, które nie chcą gasnąć,