Z domu, kradnąc się — zaniedbana — chciwem

Wzrokom młodzieńców y chwałom351 życzliwem.

15.

Ale żadna straż zakryć tey gładkości352

Nie mogła, choć iey barzo353 pilnowała.

Y tyś tego znieść nie chciała, miłości,

Boś ią młodemu chłopcu ukazała.

Miłości ślepa, teraześ354 ciemności

Zbyła, a wzrokuś355 bystrego dostała,

Tyś przez sto straży czystey dziewki doszła,