Noc swe pogodne światło utraciła

Y Phebe, iasne zasłoniwszy rogi,

Piękną twarz swoię w chmurze utopiła.

On znowu woła y głos puszcza srogi;

Tak długa zwłoka barzo3413 mu nie miła:

«Czego tak długo — powiada — mieszkacie3414?

Czy więtszych klątew odemnie3415 czekacie?

10.

Ieszcze ia na was naydę inszą drogę

Y potężnieyszych przybiorę pomocy,