57.
Zaczem namioty świetne rozbiiali,
A wieczór też iuż prawie następował,
Kiedy dway iacyś w obóz przyiachali496;
Że cudzoziemcy — stróy sam pokazował497,
Że przyiaźń niosą — tak się domyślali,
Tak sobie o nich każdy obiecował.
Króla z Egyptu byli to posłowie,
Wprzód szły osoby, a pozad498 giermkowie.