Y przyszła tam raz y siedziała sobie
Chwilę, swe myśli sobie rozbieraiąc
Y o swoiego skrytego sposobie
Wyszcia1737 za miasto w pole — rozmyślaiąc.
Kiedy tak długo stała w oney dobie,
Umysł wątpliwy1738 różnie obracaiąc,
Z trafunku oczy rzuci na stół bliski
Y uyźrzy zbroię swoiey towarzyszki.
82.
Westchnąwszy, rzecze: «O błogosławiony