Na rączem koniu przeciw niemu w oczy

Bieży — iako ptak — a miecz ma dobyty,

Ale mu Raymund w prawy bok uskoczy

Y zaś przypadszy, tnie go w łeb zakryty;

Znowu nań zewrze, co ma w koniu mocy,

Znowu on w lewo skoczywszy, w hełm lity

Tnie, ale darmo ciął, bo oba razy

Nie bał się żadney twardy szyszak skazy.

89.

Chce się z niem Argant cieśniey związać zgoła,