Bronił, miłości swey oyczyzny pełny.

Y gdzie go biły rogate tarany,

W tem mieyscu z wierzchu miękkie spuszczał wełny,

Które gwałtowne bicie przyimowały

Y ustępuiąc — razy2986 hamowały.

41.

Gdy się tak na mur lud piął natarczywy

Y tamta strona mężnie się broniła —

Siedmkroć2987 Klorynda wyciągnęła krzywy

Łuk swóy i siedmkroć także go spuściła.