A widząc barwę w dziecięciu odmienną,
Niezwykłemu się cudowi zdziwiła.
Y potem troską strapiona codzienną,
Płód ten przed królem taić umyśliła.
Obawiaiąc się, aby z twey białości
Źle nie rozumiał o iey stateczności.
25.
Y na twe mieysce inszego szukała
— Boiąc się króla — dziecięcia czarnego.
A iż tam żywa dusza nie mieszkała,