[Na skraju łączki mokrej...]

Na skraju łączki mokrej, gdzie się ze mną sprzeczasz,

Auroro, dużo żółtych uszczknąłem porzeczek,

W podłuż drogi, gdym zrywał garście morw i ożyn1

Zielonych, posmak warg jej gorzkich we mnie ożył,

Uśmiech żalu, gdy łzy jej płoche scałowałem.

Krowy dzwoniące kroczą z obór bardzo białych

I pasą się na łęgach2 wokoło zagrody.

Nie ma jej; tedy zmiąłem jedną różę bladą,

Wśród stronic antologii susząc kruche płatki,