Zobaczcie, jak gościnną jestem w każdej chwili.

Nagle kopa siana rozpada się i wyłania się z niej tęgi parobek w koszuli z harapem i sznurem w rękach, zarzuca osłu sznur na szyję i wali harapem.

OSIOŁ

rycząc

O jojoj!

Wy olimpijskie ratujcie mnie bogi,

toż to mój pan srogi!

Żaba z pluskiem skacze do stawu.

Mucha z szumem odlatuje.

Słońce zdumione patrzy.