Śmierć Fauna

Obrazek

OSOBY:

  1. FAUN, stary bóg leśny
  2. PROBOSZCZ STARY
  3. PAN DZIEDZIC
  4. PANI
  5. ORGANISTA
  6. WÓJT
  7. PAROBEK KUBA
  8. BABA STARA
  9. DZIEWCZYNA I
  10. DZIEWCZYNA II
  11. PASTUCH — CHŁOPI — BABY — DZIEWCZĘTA — PAROBCY

Rzecz dzieje się wiosną, gdzieś daleko na wsi.

Faun jeden stary — samotny — stęskniony za życiem i uciechą — błądząc gdzieś po lasach, przylazł jednego wiosennego dnia na granicę polskiej wsi. Słońce — zapach leśny — śpiewy — wokół życie i miłość — rozmarzyły starego Fauna. Wygrzewając się do słońca — snuje wspomnienia swoich dni młodych. — Czasem wzdycha i skarży się, że to już taki stary, samotny.

Ale że to jeszcze dowcipny, krotofilny1, przychodzi mu do głowy, żeby od czasu do czasu beknąć przeraźliwie — nastraszyć śpiewające po lesie dziewczyny albo może zwabić do się — o, bo on jeszcze — jak to mówią — „stary, ale jary”. One, słysząc jego beczenie, biegną na polanę — patrzą — widzą jego kosmate cielsko — a myśląc, że to diabeł, pędzą do wsi opowiedzieć. Co i jak się stało i co z tego wynikło — akcja wykaże.

Poranek — las. Słońce wiosenne zalewa blaskiem zieloną polanę. Ciemnozielony las rzuca cienie na kraj polany. Bujna trawa rośnie na polanie, gdzieniegdzie białymi, żółtymi i różowymi kwiatkami przetykana. W lesie słychać śpiewy ptaków. Czasem wiatr zrywa się, porusza ciemnymi konarami jodeł...

Czasem zakuka kukułka...

Na słonecznej zielono-złotej polanie cicho i spokojnie.