— Na Boga! — zakrzykną na to król Artur z Panem Gawainem w zdumieniu wielkim — z nie byle jakiego rodu musi ten młodzik pochodzić, jeśli rycerzem tak wielkim się okazał.
Tylko Pan Lancelot zupełnie się nie zdumiał, wiedząc dobrze, kim był Piękna Rączka. Ale obietnicą związany, nic nie chciał rycerz powiedzieć, przyzwolenia młodzieńca na to czekając albo innego trafu, który by tajemnicę Pięknej Rączki wyjawił.
Wszakże Dama Lionessa wkrótce przez brata swego, Pana Gringamura135, dowiedziała się, że jej zbawca synem królewskim jest, Panem Garetem z Orkadów, samego króla Artura siostrzeńcem. Tedy cześć swoją mu okazywała, zasię on jej swoją wzajem, a gdy się tylko razem znaleźli, mówili do siebie nader dwornie i twarze im jaśniały.
I pewnego razu przyrzekła pani Lionessa szlachetnemu rycerzowi, Panu Garetowi, że jego tylko przez wszystkie dni swojego żywota miłować będzie. A gdy to rycerz usłyszał, nie było nadeń136 szczęśliwszego człowieka na ziemi, bowiem od chwili, kiedy tę panią w oknie zamkowym ujrzał, taką do niej miłością rozgorzał, iż zdawało mu się czasem, że chyba rozum postrada.
XVI. O tym, jak Pan Garet na dwór króla Artura powrócił
A teraz Pana Gareta z Panem Gringamurem i siostrami jego, Lionessą i Linetą, na Zamku Niebezpiecznym pozostawmy i do króla Artura powróćmy, który znów na Zielone Święta doroczną ucztę w Karlionie wydał.
A przybył na tę ucztę najpierw Zielony Rycerz z pięćdziesięciu rycerzami i wszyscy królowi Arturowi się poddali. Potem i brat jego, Czerwony Rycerz, z sześćdziesięciu swymi rycerzami nadjechał i takoż jeńcem królewskim się opowiedział. Wreszcie i brat ich, Rycerz Błękitny, we sto koni nadciągnął, siebie i ludzi swych służbom królewskim polecając.
Wówczas też opowiedzieli trzej bracia królowi, jak wszystkich ich rycerz jeden pokonał, który z panną jechał i Piękną Rączką się zwał. Opowiedzieli także, jak czwartego brata, Czarnego Rycerza, Pan Piękna Rączka zabił, jaką przygodę miał z dwoma braćmi broniącymi mu przejścia przez rzekę, i coraz bardziej zdumiewał się król, kto zacz był ów rycerz, co w kuchni jego przez rok siedział i przez Pana Kaja wzgardliwie Piękną Rączką nazwanym został.
A właśnie, gdy król stał z trzema tymi braćmi, rozmawiając, nadszedł Pan Lancelot z Jeziora z wieścią, że znaczny jakiś pan z sześciuset rycerzami na dwór królewski przybył. Wyszedł król gościa powitać, a tu Krwawy Rycerz z Krwawych Błoni dworny mu ukłon składa i mówi:
— Przysyła mnie tu rycerz, co Piękną Rączką się zowie. W pojedynczej walce on mnie pokonał, a równego mu przeciwnika nigdym jeszcze nie miał. Na jego tedy rozkaz ja i rycerze moi woli się twojej królewskiej poddajemy, aby ci odtąd w miarę sił naszych wiernie służyć.