— Zerwać? I ja bym chciał zerwać z tym światem!... To nie jest takie łatwe i proste!
Wołkow przez jakby zastanowił się nad tym, co powiedział właściciel meliny, po czym odparł:
— Teraz muszę iść. Na dole czekają na mnie moi ludzie. Jeszcze się spotkamy. Ale na pożegnanie powiedz mi, co wiesz na temat ucieczki...?
— Jakiej ucieczki?
— Nie udawaj. Wiesz przecież, że potrafię odpłacić się za usługę.
— Szkoda fatygi. Kapusiem nie byłem i nie będę.
Gdy Wołkow wracał do urzędu, rozmyślał nad tym, co się wydarzyło w melinie „Bajgełe”. W duchu postanowił, że za wszelką cenę musi zlikwidować tę bandę.
Nie odpoczywał ani przez chwilkę w ciągu najbliższych dni, przeprowadzając liczne rewizje i aresztowania w świecie podziemnym.
Wołkow nie wiedział, że jego przyjaciółka znana jest w podziemiach pod pseudonimem „zimna kokota”.