— Może mogę być pomocna przy spakowaniu rzeczy? — Pokojówka nie ruszała się z miejsca.
— Nie, dziękuję — odparła Aniela.
Pokojówka ukłoniła się i skierowała się ku wyjściu. Ale wnet zawróciła i szczotką ręczną, którą trzymała w ręku, zaczęła zbierać z podłogi skrawki podartego listu.
Aniela jako córka „starego Lipy” od razu domyśliła się, co oznacza manewr pokojówki.
— Niech to pani zostawi. Na porządkowanie będzie dość czasu, gdy opuszczę pokój.
— Dlaczego? — zareagowała pokojówka, a z jej twarzy nie znikał zimny uśmiech. — U nas tu zawsze musi panować czystość idealna.
— Proszę to zostawić i przynieść mi herbatę.
— Po co zostawić tu śmiecie — roześmiała się głupkowato, usiłując wyjść z numeru wraz z śmietniczką, do której zdążyła wrzucić skrawki podartego listu.
Aniela bez namysłu uderzyła ją w rękę, zabrała śmietniczkę i zawołała surowo:
— Pokojówka musi się słuchać gości, a nie odwrotnie! Śmietniczka nie „ucieknie”, proszę mi natychmiast przynieść herbaty!