— Panie, śniło się panu to wszystko: myśli nasze tak samo nie zależą od nas we śnie, jak na jawie. Bóg chciał, aby ten ciąg myśli przeszedł panu przez głowę, zapewne, aby panu dać jakąś naukę, z której pan skorzysta.
— Drwisz sobie ze mnie — rzekł Rustan. — Jakże ja długo spałem?
— Niespełna godzinę, panie.
— Zatem, przeklęty mędrku, jakże chcesz, abym w ciągu godziny był na jarmarku w Kabulu przed pół rokiem, abym wrócił stamtąd, odbył podróż do Kaszmiru, abyśmy wszyscy pomarli, Barbabu, księżniczka i ja?
— Panie, nic łatwiejszego i nic pospolitszego: mogłeś pan doskonale objechać świat i mieć o wiele więcej przygód w o wiele krótszym czasie. Czy nie prawdą jest, że możesz pan w ciągu niewielu godzin przeczytać skróconą historię Persji napisaną przez Zoroastra10? A mimo to ten skrót obejmuje osiemset tysięcy lat. Wszystkie te wydarzenia przesuwają się przed pańskimi oczyma, jedno po drugim, w ciągu godziny. Otóż przyzna mi pan, że równie łatwo jest Brahmie ścisnąć je na przestrzeni godziny, co rozciągnąć je na przestrzeni ośmiuset tysięcy lat: to zupełnie jedno i to samo. Wyobraź sobie, że czas obraca się na kole, którego średnica jest nieskończona; pod tym olbrzymim kołem znajduje się nieliczna mnogość kół, jedno w drugim; kółko w środku jest niedostrzegalne i spełnia nieskończoną ilość obrotów ściśle w tym czasie, w którym wielkie koło dokonuje jednego. Jasne jest, iż wszystkie wypadki, od początku świata aż do jego końca, mogą zdarzyć się kolejno w krótszym o wiele czasie niż stutysięczna część sekundy i można nawet powiedzieć, że tak się dzieje.
— Nic nie rozumiem — rzekł Rustan.
— Jeżeli pan chce — rzekł Topaz — mam papugę, która to panu z łatwością wytłumaczy. Urodziła się na jakiś czas przed potopem; była w arce, dużo widziała, mimo to ma dopiero półtora roku i opowie panu swoją historię, to bardzo zajmujące.
— Idź prędko po tę papugę — rzekł Rustan — zabawi mnie chwilę, póki nie zasnę.
— Jest u mojej siostry, zakonnicy — odparł Topaz — pójdę po nią. Ubawi pana; ma dobrą pamięć, opowiada po prostu, bez ciągłego silenia się na dowcip i bez frazesów.
— Doskonale — rzekł Rustan — właśnie tak lubię, aby mi opowiadano.