Wąż: To prawdopodobnie moi wrogowie, pani, opowiedzieli ci te baśnie. Wszędzie się z tym obnoszą, że ja jestem w niełasce u dworu. Dowód, że zażywam tam wielkiego poważania, to iż oni sami przyznają, że brałem udział w Radzie, kiedy chodziło o doświadczenie nieboraka Hioba35, i że mnie znowu tam wezwano, kiedy postanowiono oszukać pewnego królika imieniem Achab36: mnie jednego obarczono tym zleceniem.
Księżniczka: Ach, panie, nie wierzę, aby pan był zdolny oszukiwać. Ale skoro pan zawsze jest w ministerium37, czy mogę pana prosić o jedną łaskę? Mam nadzieję, że tak uprzejmy pan mi nie odmówi.
Wąż: Pani, życzenie pani jest dla mnie prawem. Co pani rozkaże?
Księżniczka: Niech mi pan powie, zaklinam, kim jest ten piękny biały byk, który budzi we mnie niepojęte uczucia, uczucia przejmujące mnie tkliwością i zgrozą. Powiedziano mi, że pan raczy mi to odsłonić.
Wąż: Pani, ciekawość potrzebna jest naturze ludzkiej, a zwłaszcza twojej miłej płci; bez niej świat pleśniałby w najsamotniejszej ciemnocie. Czyniłem zawsze zadość, o ile tylko mogłem, damskiej ciekawości. Zarzucają mi, iż byłem tak uprzejmy jedynie dlatego, aby zrobić na złość Panu wszechrzeczy. Przysięgam, że mą najgorętszą chęcią byłoby uczynić pani przyjemność, ale staruszka musiała panią uprzedzić, że wyjawienie tego sekretu połączone jest dla pani z pewnym niebezpieczeństwem.
Księżniczka: Ach, to jeszcze zdwaja mą ciekawość.
Wąż: Poznaję w tym wszystkie moje piękne klientki.
Księżniczka: Jeżeli pan masz serce, jeżeli wszystkie istoty winne są sobie wzajemną pomoc, jeśli litujesz się nieszczęśliwej, nie odmawiaj mi pan.
Wąż: Rozczula mnie pani; muszę ci uczynić zadość, ale nie przerywaj mi.
Księżniczka: Przyrzekam.