Człowiek o czterdziestu talarach: Czy nie byłoby jakiego sposobu wytępienia tej zarazy, która nęka Europę? Starano się już osłabić jad ospy; czy nie da się nic począć przeciw przymiotowi?

Chirurg: Byłby tylko jeden sposób: aby wszyscy monarchowie sprzymierzyli się, jak za czasu Gotfryda z Bouillonu156. Niewątpliwie krucjata przeciw przymiotowi byłaby o wiele rozsądniejsza niż owe, które podjęto niegdyś tak nieszczęśliwie przeciw Saladynowi157, Meleksali158 i albigensom159. O wiele byłoby mądrzej porozumieć się celem odparcia wspólnego wroga, niż wytężać wciąż uwagę na pochwycenie chwili dogodnej dla spustoszenia ziemi i zasłania pól trupami, aby wydrzeć sąsiadom parę miast i kilkanaście wiosek. Mówię wbrew swoim interesom, gdyż wojna i przymiot to mój kapitał; ale trzebaż być człowiekiem, zanim się jest chirurgiem armii.

W ten oto sposób człowiek o czterdziestu talarach kształtował sobie, jak to mówią, „duszę i serce”160.

Nie tylko odziedziczył po swoich dwóch krewniaczkach, które umarły do pół roku, ale także dostał spadek po bardzo dalekim krewnym, który był poddzierżawcą szpitali wojskowych i który mocno utył na diecie chorych żołnierzy. Człowiek ten zawsze bronił się przed małżeństwem; miał wcale ładny seraj161. Nie dopomagał nikomu z rodziny, żył w rozpuście i umarł w Paryżu z niestrawności. Był to, jak z tego widać, człowiek bardzo użyteczny dla kraju.

Nasz nowy filozof zmuszony był udać się do Paryża, aby podjąć schedę. Najpierw dzierżawcy majątków chcieli mu ją wydrzeć. Miał to szczęście, że wygrał proces, i był na tyle wspaniałomyślny, iż oddał biedakom w swojej wiosce, którzy nie mieli swoich czterdziestotalarowych działów, część spadku po bogaczu; po czym wziął się do zaspokojenia swojej wielkiej namiętności, mianowicie chęci posiadania biblioteki.

Czytał co rano, robił wyciągi, a wieczorem radził się uczonych, aby się dowiedzieć, w jakim języku wąż przemawiał do naszej dobrej matki; czy dusza mieści się w spoidle czy w nasadce mózgu; czy św. Piotr spędził dwadzieścia pięć lat w Rzymie; jaka jest specyficzna różnica między tronem a władztwem i czemu Murzyni mają spłaszczone nosy. Zresztą postanowił sobie nigdy nie rządzić państwem i nie popełnić żadnej broszury przeciw nowym sztukom. Nazywano go panem Andrzejem; było to jego chrzestne imię. Ci, co go znali, oddają sprawiedliwość jego skromności i przymiotom, tak nabytym, jak wrodzonym. Zbudował wygodny dom w swojej czteromorgowej posiadłości. Syn jego pójdzie niebawem do szkoły; ale ojciec chce go oddać do kolegium Harcourt, a nie Mazarin, z przyczyny profesora Cogé, który pisze paszkwile, profesor zaś kolegium nie powinien pisać paszkwilów.

Pani Andrzejowa obdarzyła też męża ładną córką, którą ma zamiar wydać za radcę najwyższego trybunału podatkowego, byle dygnitarz ów nie miał choroby, którą zacny chirurg pragnie wytępić w chrześcijańskiej Europie.

XII. Wielki spór

W czasie pobytu pana Andrzeja w Paryżu toczył się tam doniosły spór162. Chodziło o to, czy Marek Antonin163 był zacnym człowiekiem i czy jest w piekle, czy w czyśćcu, czy też w otchłani, w oczekiwania zmartwychwstania. Wszyscy zacni ludzie wzięli stronę Marka Antonina. Powiadali: „Antonin był zawsze sprawiedliwy, wstrzemięźliwy, czystego życia, dobroczynny. Prawda, że nie ma w raju równie pięknego miejsca jak św. Antoni164, trzebaż bowiem proporcji (jak to widzieliśmy właśnie); ale to pewne, że dusza cesarza Antonina nie jest na rożnie w piekle. Jeżeli jest w czyśćcu, trzeba ją stamtąd wydobyć; chodzi tylko o odpowiednią ilość mszy. Jezuici nie mają nic do roboty; niech odmówią trzy tysiące mszy za duszę Marka Antonina; zarobią na tym po piętnaście su od sztuki, dwa tysiące dwieście pięćdziesiąt funtów. Zresztą należy się szacunek koronowanej głowie; nie trzeba jej skazywać lekkomyślnie na potępienie”.

Przeciwnicy tych zacnych ludzi utrzymywali na wspak, że nie trzeba sobie robić żadnych ceremonii z Markiem Antoninem; że to był heretyk; że karpokraci i alogowie165 nie tyle są niegodziwi co on; że umarł bez spowiedzi; że trzeba dać przykład; że dobrze jest go skazać na ogień wieczny, aby nauczyć rozumu cesarzów Chin i Japonii, takoż Persji, Tunisu i Maroka, królów Anglii, Szwecji, Danii, Prus, stathoudera166 Holandii i naczelnika kantonu berneńskiego, którzy tak samo nie chodzą do spowiedzi jak cesarz Marek Antonin; że wreszcie niewymownie miło jest wydawać dekrety przeciw zmarłym władcom, kiedy nie można ich wydawać przeciw nim za życia, z obawy postradania uszu.