— Wezmę za męża — rzekła — tego, za którego pośrednictwem zdołałam przydać państwu obywatela.
— To ja dokonałem tego zbożnego dzieła — rzekł jeden.
— Mnie to przypada ta chluba — rzekł drugi.
— Dobrze więc! — odparła. — Uznam za ojca dziecięcia tego, który potrafi dać mu lepsze wychowanie.
Urodziła syna. Obaj magowie chcieli go wychowywać. Wytoczono sprawę przed Zadiga. Kazał stawić się obu przed sobą.
— Czego nauczysz swego wychowanka? — spytał pierwszego.
— Nauczę go — rzekł doktor — ośmiu części retoryki, dialektyki, astrologii, demonomanii; dalej, co to jest substancja i akcydens, concretum i abstractum27, monady i praistniejąca harmonia28.
— Ja — odparł drugi — będę się starał uczynić go sprawiedliwym i godnym ludzkiej przyjaźni.
Zadig orzekł:
— Czy jesteś ojcem, czy nie, ty zaślubisz matkę.