— I gdzież to — spytał Zadig — pożyczyłeś pięćset uncji niewiernemu?
— Na szerokim kamieniu — odparł kupiec — u stóp góry Horeb.
— Co to za człowiek? — spytał Zadig.
— Skończony hultaj — odparł Setok.
— Ja pytam, czy to jest człowiek żywy czy flegmatyk, roztropny czy postrzelony.
— Ze wszystkich złych płatników — odparł Setok — jest to najbardziej nagły, jakiego znam.
— Zatem — oświadczył Zadig — pozwól pan, abym bronił twej sprawy w obliczu sędziego.
W istocie, pozwał Hebrajczyka przed sąd i tak przemówił:
— Ucho tronu sprawiedliwości, przychodzę w imieniu mego pana żądać od tego człowieka pięciuset uncji srebra, których nie chce oddać.
— Masz świadków? — spytał sędzia.