Nonumque prematur in annum152.
Horacy.
W pierwszej chwili te słowa uderzyły go w pierś, niemal jak głuchy wyrzut; lecz niebawem otrząsł się i mruknął: „Ba!...” — Wziął do rąk drugi zeszyt. — „Nonumque prematur”...
„Ha, ha! Takąś ty, Müllerze, pułapkę na samego siebie zastawił?... Dla Horacego ta formułka była prawdopodobnie tylko figowym listkiem nieszczerej skromności, dla ciebie stała się górą, przed którą stawałeś jako wół z bajki. Dziewięć lat — bagatela! Inne, inne dziś czasy! Dziś nawet Horacy pisać by musiał kuplety. Wiele zmieniło się od czasu Horacego. Oto Kopernik ziemię wyważył, gdzieś w ciemny kąt wszechświata strącił i w wir codziennego biegu rzucił; a gilotyny rewolucji francuskiej zaśpiewały jej kankanową piosnkę: »dziś! dziś! dziś!« — inaczej: »grosz! grosz! grosz!« — Co brzmi po francusku:
allons enfant de la patrie,
le jour de gloire est arrivé153!
Inne czasy!...”.
Rzucił okiem na pierwszą kartę i czytał:
„Trzeba mieć lotne nogi, by przez lat 9 z życiem się ścigać i nie pozostać w tyle, trzeba mieć dobre spichrze, by przez lat 9 świeżość myśli w nich zachować, trzeba daleko patrzeć, by przez lat 9 móc tylko zasiewać, trzeba mieć dużo lekceważenia dla tych, co po cudzych spichrzach chleba tylko szukają, wiele wzgardy dla szkodnych szczurów i myszy, co, cudzym niedostatkiem głodne, w samo serce się nieraz wgryzają.
Mnie nogi moje z pośpiechem w grób niosą, nieczystych dłoni zasiewy w duszę mi padały; — wdarł się grzyb w spichrze moje: pleśń je niszczy, rdza pożera i sporysz wyplenia! A wzgarda moja zawiścią się stała: życiam zbył154 w samotności!