W stosunkach towarzyskich panuje jednak nieznana gdzie indziej czujność. W okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem każdy z reguły wyprawia setki zawczasu przygotowanych, wydrukowanych, poezjami upstrzonych powinszowań, a bliższym krewnym i znajomym wyprawia prezenciki, drobne, niekosztowne, ale obdarza nimi na prawo i lewo. Dobre wychowanie niewoli do wzajemności. Za otrzymany prezencik musi być prezencik. Tedy te prezenciki podróżują przez cały miesiąc styczeń. Stają się przedmiotem wymiany. Przebieglejsi kupują co roku kilka nowych, a ponadto operują odbieranymi... W ten sposób jakowyś ucieszny potworek z terakoty z roku na rok odbywa szereg podróży, niekiedy po kilku latach wraca do swego inicjatora... Mniejsza z tym. Obyczaj, zabawa, znak pamięci. Poczta amerykańska już w pierwszych dniach grudnia jęczy, gromadzi posyłki, mające być koniecznie doręczone we wskazanym dniu świątecznym, przybiera tysiące dodatkowych pracowników.

Zwyczaje amerykańskie wymagają w ogóle mnóstwa całego podobnych znaków życia... każą pisać, winszować, życzyć, pocieszać lub składać kondolencje przy najmniejszej sposobności. Istne urwanie głowy. Na szczęście zmysł organizacyjny. Więc się nie pisze wcale... chyba adres na kopercie... bo zresztą są składy całe kart i na urodziny syna, i na urodziny wnuczki, i na pierwszą komunię, i na konfirmację, i dla chorego przyjaciela, i dla okaleczonej w wypadku przyjaciółki, i z racji dyplomu naukowego, i na srebrne wesele, i na zgon, i z powodu ciężkiej operacji... Każda karta zaopatrzona poezją, pięknie wylitografowana, wystrojona w odpowiednio symboliczne fidrygałki... No i każdego gatunku takich kart zatrzęsienie... Pomysły bajeczne.

Stroskany gentleman dowiaduje się nagle, że stary Johns obchodził pozawczoraj224 swoje urodziny...

Bagatela — wyszło mu z głowy! Tam do tego i owego, co tu począć?

Wali do składu.

Sprzedawca na pierwsze słowo za katalog... Jedna sekunda i już komenda...

— Frank, proszę zaprezentować komplet numer 5863...

I zafrasowany gentleman w kilka sekund wyprawia staremu Johnsowi strzelisty karteluszek, w którym jest sentyment z powodu zapomnienia i przeprosiny, i zgrabny madrygał.

Gracious! Gracious! Gracious! How the time does roll.

Sorry! Sorry! Sorry! Such a tardy soul!