Przestworu wolnego było zadość w pobliżu, czerwonoskórych tubylców do wytępienia stosunkowo niewielu, przybyszów zza oceanu na zawołanie, a co najważniejsze zapoczątkowany system pokojowych układów święcił jeden triumf za drugim.

Na imię temu systemowi było „dolar”.

Tradycja amerykańska powiada, że onego czasu cały półwysep Manhattan, stanowiący rdzeń dzisiejszego Nowego Jorku, został kupiony od Indianina za dwadzieścia i cztery dolary gotówką.

Nie był to zbyt świetny interes na owe czasy.

O wiele korzystniejsza była transakcja z Francją, zawarta w dniu 30 kwietnia 1803 roku. Oto za cenę piętnastu milionów dolarów Stany Zjednoczone powiększyły swoją ojczyznę prawie o 828 tysięcy mil3 kwadratowych... Kupiły od Napoleona I obszar pięć i pół raza większy od dzisiejszej Rzeczypospolitej Polskiej... prawie za bezcen...

Historia powiada, że na Ameryce słabo się rozumiał już i Ludwik XV, jeszcze mniejsze pojęcie miały o niej królewskie damy, wojna kolonialna z Anglią niewarta była zachodu. Napoleon lichym był politykiem. Zbył się kraju, na przestrzeni którego bytują dzisiaj stany Luizjana, Arkansas, Oklahoma, Kansas, Missouri, Nebraska, Iowa, dwie Dakoty, Montana i części Colorado, Minnesoty i Wyomingu — zbył bez żalu...

Wprawdzie do tych piętnastu milionów dolarów Stany Zjednoczone dopłaciły jeszcze w następstwie za wykup prywatnych własności, ale był to w każdym razie „business” bardzo korzystny.

W szesnaście lat po tym zakupie, w roku 1819, udało się nabyć od Hiszpanii po zniżonej cenie, bo tylko za pięć milionów dolarów i to wypłaconych na pokrycie pretensji obywateli amerykańskich do rządu hiszpańskiego — całą Florydę, większą o cztery tysiące mil kwadratowych od Czechosłowacji.

W roku 1845 została przyłączona do Stanów Zjednoczonych Rzeczpospolita Teksasu, więc znów poważny obiekt, liczący trzysta osiemdziesiąt dziewięć tysięcy mil kwadratowych ojczyzny...

Aż nareszcie na lata 1848–1853 przypadł znów poważny dorobek, bo wynoszący dokładnie pięćset pięćdziesiąt osiem tysięcy mil kwadratowych.