Szwajcarię można wziąć w dwa palce i wrzucić do jeziora Superior. Zniknie, pogrąży się bez śladu. Francja europejska może wygodnie schować się w jednym tylko Teksasie. Niemcy już nie tylko w Teksasie, ale choćby w dwu stanach, takich jak Nowy Meksyk i Missouri, dadzą się pogrzebać razem ze swymi pretensjami do cudzej własności. Wielka Brytania wobec prawdziwej Ameryki jest podupadłą ciotką, żyjącą na koszt swych kolonii, a Rosja zawsze niekulturalnym, dzikim i zdziczałym wielkoludem.

Dalej pamiętajmy, że najbardziej na północ wysunięte stany, jak Montana, Dakota Północna, Minnesota zaczynają się od szerokości geograficznej Paryża, że się zaczynają poniżej Zaleszczyk — że Nowy Jork leży na szerokości Neapolu, a Nowy Orlean poniżej Kairu w Egipcie, słynne zaś Miami na Florydzie to już bliskie sąsiedztwo z tropikiem, to afrykański brzeg Rio de Oro...

Przy tak bardzo południowej... sytuacji Ziemia Washingtona, dzięki... układowi korytarzowemu gór, idących od bieguna ku równikowi, posiada bardzo osobliwe zmiany atmosferyczne i wystawiona jest na ostre przeciągi...

Temperatura w Stanach Zjednoczonych nie da się ogarnąć byle termometrowi. Idzie od mchu, od porostu żałosnego, śniegiem wyhołubionego do „palmettos”, do palmowego chwastu, zarastającego niby paprocie podcienie florydzkich bagien.

W niektórych punktach Północnej Dakoty różnica idzie od 108 stopni Fahrenheita4 podczas lata sięga 45 stopni poniżej zera. W Alasce od 60 stopni poniżej zera skacze do 90° powyżej. Lecz w tej samej Alasce na południowym wybrzeżu w lecie bywa najwyżej 80°, a w zimie bardzo rzadko termometr do zera się stacza...

A dopieroż różnice temperatury zachodzące w ciągu jednego dnia, kilku czy kilkunastu godzin, dopieroż owe spazmy barometru, wstrząsy powietrzne, huragany upiorne, burze „elektryczne”, leje „tornedos”, cyklony, zamiecie, wichury, walące żarem Meksykańskiej Zatoki w zlodowaciałe puszcze Labradoru lub oddechem bieguna dudniące wprost do pieca, grzejącego wody Golfstreamu...

Dziwny kraj, ciągle przerażający świat czymś nadzwyczajnym, przeolbrzymim, czymś sprzecznym. Dziwny kraj smagany, przeorywany zgrzytami jeszcze biorących się za bary żywiołów...

Snop iskier trysnął śród pęczka leśnego chrustu. Las się pali, bór cały staje w płomieniach... tysiące mil kwadratowych ogarnia pożoga... Ogień trawi całe powiaty... idzie w perzynę więcej niż Belgia, więcej niż Grecja...

Jedna rzeka targnęła okowami, jedna jedyna tylko, a oto wydaje się jakby równocześnie zbuntowały się i Ren, i Dunaj, i Wisła, i Dniepr, i Sekwana, i Tamiza, i Po, i Guadalquivir, i Ebro.

Dziwny kraj, lecz nie kraj, ale kontynent i nie jedno państwo, lecz czterdzieści osiem republik.