Konstytucja Stanów Zjednoczonych posiada wybitne cechy, wyróżniające ją w szeregu statutów nowoczesnego ludowładztwa. Najgłówniejszą z nich bodaj jest bardzo silne uniezależnienie wszystkich trzech władz naczelnych, przy poddaniu ich jednakże ciągłej i wzajemnej kontroli.

Jeżeli według konstytucji izba poselska stanowi żywioł ulegający bardzo łatwym odpływom i przypływom, gdyż tworzą ją posłowie, wybierani na dwa lata w stosunku jeden poseł na każde trzydzieści tysięcy obywateli uprawnionych (cenzus 1910 roku ustanowił jednego posła na każde dwieście jedenaście tysięcy obywateli), to jednak miarkuje ją w zapałach silny, a z natury swej raczej konserwatywny senat.

Senat amerykański składa się tylko z wybieranych przez każdy stan przedstawicieli na lat sześć z tym, że co dwa lata jedna trzecia część mandatów senatorskich podlega balotowaniu5.

Uprawnienia senatu amerykańskiego są potężne. Jest on kontrolerem izby niższej, jej ciałem apelacyjnym, ale nade wszystko senat jest kontrolerem władzy prezydenta Stanów Zjednoczonych i do pewnego stopnia jego mocodawcą.

Konserwatyzm jego wynika stąd, że każdy stan, bez względu na liczbę swoich mieszkańców, wybiera dwu senatorów. Więc, na przykład, stan nowojorski wybiera do izby poselskiej czterdziestu trzech reprezentantów, a tylko dwu senatorów — stan Montana zaś ma prawo jedynie do dwu reprezentantów, stan Rhode Island tylko do trzech, Południowa Dakota również tylko do trzech, ale każdy z tych stanów wyprawia do Waszyngtonu po dwu senatorów. Czyli stany mniej zaludnione, mniej uprzemysłowione, mniej ulegające prądowi nowoczesności, wpływowi neo-Amerykanów, dominują, rozstrzygają. Czyni to niewspółmierną różnicę pomiędzy wartością istotną mandatów, boć senator nowojorski reprezentuje sześć milionów mieszkańców, pensylwański niemal pięć milionów, senator z Missisipi jeden milion, a senator z Nevady tylko czterdzieści pięć tysięcy mieszkańców.

Prezydent Stanów Zjednoczonych wybierany jest przez elektorów powoływanych przez wyborców danego stanu spośród obywateli, niebędących członkami ani senatu, ani kongresu, ani też nie piastujących w ogóle żadnego urzędu. Każdy stan wybiera tylu elektorów, ilu posiada w kongresie posłów i senatorów. A więc w tym wypadku stany najbardziej zaludnione mają głos decydujący.

Prezydent wybierany jest tylko na cztery lata. Ma więc termin mandatu o dwa lata krótszy od senatorskiego. Ustępujący prezydent może być wybrany na następne czterolecie, prawo obyczajowe wszakże po ośmiu latach urzędowania nie dopuszcza do ponownego wyboru.

Prezydent Stanów Zjednoczonych posiada istotnie bardzo rozległą władzę. Jest wodzem sił zbrojnych, stoi na czele mianowanych przez siebie sekretarzy (ministrów), którzy urzędują z jego ramienia i są jedynie przed nim odpowiedzialni. On jest sternikiem nawy6 państwowej, kierownikiem polityki zagranicznej, wykonawcą prawa i jego strażnikiem.

Senat jednakże, jak było powiedziane, posiada w stosunku do prezydenta znaczne prerogatywy. A więc prezydent mianuje kandydatów na członków Najwyższego Trybunału, na ambasadorów, wyższych urzędników, ale zawsze za wskazówką senatu i przy zatwierdzeniu senatu. Prezydent zawiera lub zrywa traktaty, ale znów pod warunkiem zgody dwu trzecich izby senatorskiej.

I vice versa7, prezydent ma przywilej obsadzania wszelkich wakansów8 w czasie odroczenia posiedzeń senatu, ma prawo weta, a więc zawieszania powziętych przez obie izby uchwał i żądania powtórnego ich rozpatrzenia. Trzyma w rękach arkana wszystkich federalnych instytucji, jak skarb państwa, jak poczta, jak sekretariat stanu, jak sekretariat spraw wewnętrznych — władza jego sięga dalej aniżeli władza angielskiego króla.