Gdy co rok w letne susze, przelawszy swe tamy,

Tamten Egipt panoszy, ten Mezopotamy.

Niechaj Ganges dwudziestą żeglownych rzek wsparty,

Potym na półsiodma sta strumyków podarty,

(W takie go Cyrus kęsy rozgniewany drapie,

Za śmierć końską, za jedno utopienie szkapie);

Niechaj z nim prędki Tygrys, Araxes bezdenny

Głosi Indy dalekie, górzyste Armeny.

Niech Tanais, co Scyty, Xant, co myje Frygi,

I Hipanis, co konchy ściele i ostrygi;