Wielkość domu twojego, który wierzchem siąga

Hemu niedostępnego, ta po mnie wyciąga

I twoje własne w miłej ojczyźnie zasługi:

Boś pewnie nie zamącił naszej spólnej strugi,

Którąśmy długim pasmem, jako bieży z góry,

Jeszcze kiedy rozmierzał Lech tę ziemię sznury,

Kiedy Krakus, gdzie smocy żywo ludzi jedli,

Miasto swoje stołeczne zakładał, osiedli

Przy tej ścienie, gdzie nieba ostre Tatry bodą,

Gdzie nas winną Lyaeus2938 podsyca jagodą.