Na cóż tu Plaucyjanów, Sejanów i owych
Wspominać Eutropich Arkadyjuszowych,
Wiecznej świata zarazy? I są, i bywali
W naszej Polszcze, co nad się cnotliwszych psowali,
Których mi się dla synów wymieniać nie godzi,
Choć ci nigdy sokoła sowa nie urodzi!
Na cóż mi, z drugą stronę, wyliczać tu starych
Kamillów, Scypionów, Narsetów, Belzarych,
Którzy, acz się zazdrości żyjąc nie oparli,