Wiecznym niech ubłagają i do domu cało
Powrócą, krwie nie lejąc; mnie by się tak zdało,
Owszem jako przyjaciel stary życzę szczerze;
Inaczej niech ich żadne nie błaźni909 przymierze,
Jeszcze Szemberg domawia, gdy się walą z góry
Pod sprawą Sajdacznego kozackie tabory.
Już milę od Chocima chciał nocować, ale
Widząc, że nań pogańskie następują fale,
Choć się już był rozgościł, woli iść do ciszy;
Przeto, acz jeszcze z drogi ukwapliwej dyszy,