Lecz nas i biedne prochy omylą z ołowem.
Mam i ja swą prywatę: starości mej brzemię,
Która mnie co godzina głębiej tłoczy w ziemię,
Wątpliwego wyglądam i mroku, i świtu;
Krótki czas na tym świecie mojego pobytu!
Życzyłbym, nim ostatnie przyjdzie oczy mrużyć,
Bogu się i kochanej Ojczyźnie przysłużyć,
Ale niech mój sentyment, i choć w zimnym ciele
Żywa chęć, pod wasze się rozumienie ściele,
A dobry Bóg, cokolwiek z lepszym naszym baczy,