Których wszytka robota i w tym kładą zyski,

Skłamać; zagrać, kto umie; chodzić przed półmiski,

Póki czują o kocie226 i ojcowskim zbiorze.

A gdy reszty w ostatnim przewąchają worze,

Rozbiegną się i każdy w swoję stronę kinie227,

A jedynak, jak beczka zbywszy soli, spłynie.

Toż ubitym gościńcem i bez kałauza228

Trafi lub do zakonu229 lubo do zantuza230

(I toć twarda reguła w dębowej kapicy231),

Kędy na Kluniaku chodzą zakonnicy.