Dniepr nie spada z swych progów ani sokół kaczki
Nie bije, jako z onej weseli przechadzki,
Żywa młódź krwie szlacheckiej, same tylko bronie
W garści niosąc, ku tamtej posunie się stronie,
Gdzie się w lisowskich walech tureckie kołyszą
Chorągwie; i ci, skoro posiłki usłyszą,
Którzy się w jednym tylko kącie już oparli,
Krzyknąwszy razem na się, na pogan natarli.
Nie godzi się w dzisiejszej suchym piórem wrzawie