Z imieniem w tym popiele wieczne miał pogrzeby.

I mnie aż do dzisiadnia ten nagrobek czekał:

Tu Jan Lipski umierał, a nie: stąd uciekał.

Nie to żywot, sto lat żyć, sto lat w ziemi gmerać,

Myśląc tylko, żeby jak najpóźniej umierać,

Zniknąć potem na wieki, w ziemię się zagrzebszy;

Jeden dzień, jeden sercu wspaniałemu lepszy,

Co mu tysiąc lat da żyć na ziemi a w niebie

Szczęśliwe, nieprzeżyte wieki po pogrzebie.

Miejcież to dziś ode mnie, moje lube dzieci!