Kochanek, blady, chudy, krzywy, zgoła trupek,

Kamyków nawtykawszy na nić, jako słupek

W miejscu stał, szepcąc one nikczemne pacierze,

Kiedy go, przy powinnej2253 chęci swej ofierze,

Mile witał pan2254 bełzki; ale w odpowiedzi

Długiej i uprzykrzonej on stary bzdyś2255 bredzi,

Natkawszy w nię fabułek Mahometa swego;

Wżdy2256 na koniec pokoju życzy statecznego;

Co w nim będzie rozumu, tu wszytek zgromadzi,

Że Osmana do niego chętnie poprowadzi,