Na walkę krwawą,

Świętą a prawą!

Marsz, marsz, Warszawo!

Dziś, gdy roboczy lud ginie z głodu,

Zbrodnią w rozkoszy tonąć jak w błocie

I hańba temu, kto z nas za młodu

Lęka się stanąć choć na szafocie!

O, nie bez śladu każdy z tych skona,

Co życie sprawie oddają w darze,

Bo nasz zwycięski śpiew ich imiona