Z szyderstwy204, inni w bramach otwartych wszerz stoją,
Tysiące, jakie jeno z Micen przyszły kiedy!
Przesmyków ciasnych ulic inne znów czeredy
Strzegą zbrojnie, żelaza zjeżony rząd błyska,
Ścieśniony, na mord gotów; straż ledwie zamczyska
Przy bramach ślepym bojem swe dłonie mozoli!«
Po tych słowach Otriady i z niebianów woli
Rwę się w płomień i bitwę, gdzie pomsta straszliwa,
Gdzie hałas i wrzask w niebo bijący przyzywa.
W księżyca bladym świetle poznani, tymczasem