Bo ognie gwiazd zagasły i mleczną drożyną

Nie lśnił biegun, lecz niebo ściemniły mgły duże

I księżyc upowiła324 burzliwa noc w chmurze.

Dzień wtóry już z przedranną jutrzenką nastawał

I zorza rozproszyła wilgotnych chmur nawał

Na niebie, kiedy z kniei, w podartej odzieży,

Mąż obcy, dziwnie chudy, znienacka wybieży

I kornie wznosząc dłonie, ku brzegom się poda325.

Spojrzymy: — brud okropny, zarosła w pas broda,

Kolcami spięte łachy — Grek zresztą, pod Troję