Ile pomnę, dzień nastał, co zawsze i wszędzie

(Tak bogi chcecie!) smutnym i drogim mi będzie.

Pośród Syrtów getulskich błędne gnając łodzie,

Na morzu argolickim, nawet w Micen grodzie

Doroczne przecież śluby pełniłbym i w darze

Uroczyste obiaty kładłbym na ołtarze.

Dziś na grób sam, co szczątki rodzica ocienia —

Jak myślę w duszy, nie bez niebian zarządzenia —

Przyszlim i w port przyjazny wstąpilim bez ujmy.

Więc nuże! Wszyscy obrzęd radośnie sprawujmy,