Miasto niech, za twą zgodą, Acestą się mieni!» —

Te słowa druha-starca ból nieco ukoją

Eneja, lecz wnet troską znów dręczy się swoją.

Na niebios szczyt Noc czarna wjeżdżała rydwanem,

Gdy z nagła mu Anchiza postać ze świetlanem

Zabłysła licem, słowy tak ciesząc go skrycie:

— «Synu mój! Póki żyłem na ziemi, nad życie

Droższy mi! Ilijackich nawałem klęsk smagan!

Schodzę z woli Jowisza, co ognia huragan

Od floty odparł, litość wam jawiąc bez miary.