Przyłbice twarde drążą, gną wierzby pręt ciemny
Na tarcze; część ze spiżu sporządza pancerze
I srebrne nakolanka na nogi swe bierze.
Odbiegła chęć do pługa, do kosy i radła,
Ojcowskie miecze idą znowu na kowadła;
Już trąby grają, hasła wojny mkną przez błonie,
Ten szyszak raźno chwyta, ów spienione konie
Sprzęga, bierze tarcz złotą o trójnitnej blasze,
Wdziewa zbroję i wierny miecz z boku przypasze.
Otwórzcie mi Helikon673, boginie! Niech powiem,